
O mnie
Od dwunastu lat jestem związana z rzeszowskim oddziałem ZKwP. Zaczęłam wówczas szkolić mojego pierwszego psa D.J. Booshman Duovarius (Buszmen) - Owczarek francuski Briard. Już pierwsze nasze wspólne kroki zaczęły przynosić mi satysfakcję.
Obserwowanie "szalonego", niesfornego psa, który z dnia na dzień staje się cudownym towarzyszem, skupionym na mnie przynosi naprawdę wiele radości.
Tak, więc zaczęłam szlifować swoją wiedzę i nabyte umiejętności. Sześć lat później w moim domu pojawiła się Aida Alhambra ( Vanessa ) - owczarek niemiecki. Z nią nie musiałam już chodzić do szkoły, sama potrafiłam zająć się jej edukacją.

Od kilku lat prowadzę szkolenia dla ludzi, którzy tak jak ja kiedyś, chcą cieszyć się z posiadania czworonoga a nie "użerać" z nim na każdym kroku.
Podczas moich szkoleń właściciele psów dowiedzą się nie tylko jak postępować z psem, ale również otrzymają porady w kwestii żywienia.

Czasami
życie samo pisze za nas scenariusze… może nie do końca takie jakbyśmy
chcieli, ale zgodnie z zasadą, że nie ma tego złego…, w rezultacie
całkiem niezłe.
W marcu 2008 roku moja psia duma Vanessa została ugryziona przez
kleszcza. Na efekty nie trzeba było długo czekać.. Czerwiec był dla nas
fatalnym okresem, rozpoznanie choroby – boreliozy, długotrwałe leczenie,
bóle stawów…
Vanessa dzielnie walczyła o swoje życie i walkę wygrała, niestety nigdy
już nie będzie
tak sprawna jak przed tym wydarzeniem. Zwyrodnienia stawów, guzy na
kościach, rosnące w zastraszająco szybkim tempie, a na dodatek do samych
koniuszków ukrwione pazury, sprawiły, że jeszcze do niedawna w pełni
sprawna, musiała wycofać się z aktywnego życia. Już nie może pomagać mi
podczas szkoleń w pracy z naszymi uczniami, ani tym bardziej sama
ćwiczyć, niemniej jednak chciałabym, aby każdy, kto przeczyta tę
historię, zdał sobie sprawę z tego jak bardzo ważne jest właściwe
zabezpieczenie psa przed kleszczami. Niech Vanessa będzie dla Was
przestrogą!
Szkoleniowiec, aby być dobrym w tym co robi, musi cały czas doskonalić
swoje umiejętności, dlatego w styczniu tego roku zdecydowałam się na
drugiego psa…
No i
wkroczyła dwa miesiące później z wielkim hukiem, radością i całym
zapasem miłości do ludzi i zwierząt mała belgijka o dźwięcznym imieniu
Malina.

Vanessa
otoczyła Małą opieką i pomimo swojej ograniczonej sprawności wiele
rzeczy ją nauczyła, a mały rudzielec sprawił, że starsza koleżanka jakby
zapomniała trochę o swojej chorobie i ożywiła się.


Okazało
się też, że wybór psiaka był w 100% trafiony, Malinka uczy się szybko i
w czerwcu ukończyła kurs PP. Jestem pewna, że wyrośnie z niej wspaniały
pies i nauczyciel przyszłych pokoleń psich studentów, których serdecznie
zapraszamy do naszej szkoły.



